Zdarzyło się, że powstał nowoczesny polski film: Bejbi blues. To był 2013 rok, Katarzyna Rosłaniec wdarła się na salony w koszulce z
napisem I’m a fucking artist i z
niebieskimi ustami, co miało być wyrazem wizji prawdziwej artystki spełnionej,
a wyszło, jak to w Polsce, pokracznie, biednie i przykro. Widziałam poprzedni
film, Galerianki, w kinie. Z matką.
Już byłam dość dorosła. Bejbi blues obejrzałam
niedługo po polskiej premierze, był duszny czerwiec 2013 roku, rozchorowałam
się i włączyłam film, żeby nie czuć gorączki rozpalającej głowę. Wyłączyłam film i czułam wściekłość rozpalającą całe moje ciało.
To ja jestem dzieckiem z Bejbi blues. Gdyby dziecko z Bejbi blues było płci żeńskiej i nie
zostało zamknięte w sportowej torbie w szafce na dworcu Warszawa Centralna, to byłabym ja. Gdyby główna bohaterka Bejbi blues miała nie siedemnaście, a
dwadzieścia trzy lata, to byłaby moja matka. Gdyby główny bohater Bejbi blues miało nie osiemnaście, a
dwadzieścia trzy lata, to byłby mój ojciec. Oczywiście trzeba by też trochę
nagiąć realia, pamiętać o wszechobecnej biedzie lat 90., odebrać bohaterce połowę
pewności siebie i wlać ją w bohatera jeszcze z nawiązką, a na koniec z matki
głównej bohaterki zrobić nie znudzoną życiem kurwę, ale świadomą siebie
manipulatorkę, która nigdy by swojej kochanej córki nie opuściła, żeby dobrze się bawić za granicą, w innym mieście, a tak naprawdę w tym samym, tylko z dala od córki-pasożyta-głupiej-małolaty.
Dlaczego
jestem dzieckiem z Bejbi blues? Bo
pojawiłam się na świecie tylko dlatego, że moja matka uznała, że to cudowny
pomysł mieć dziecko. Mieć się kim opiekować, kogo ubierać, kogo karmić, kogo
nosić, dla kogo, jednym słowem, żyć. Dziecko z Bejbi blues nazywa się Antoś, a ja nazywam się Klara. Klarka, Klareczka, Klarunia, nigdy Klara, bo to zdrobnienie było dla obcych i tak nazywał
mnie mój ojciec, bardziej obcy przecież od wszystkich bezimiennych twarzy na
ulicy. Opis filmu Bejbi blues brzmi: Bohaterką filmu jest niedojrzała 17-latka,
która zostaje matką. Chciała mieć dziecko, bo fajnie jest mieć dziecko. Bo
wszystkie młode gwiazdy, jak Britney Spears czy Nicole Richie, mają dzieci.
Opis mojego życia brzmi: Moją matką jest
niedojrzała czterdziestopięciolatka, która została matką przez przypadek.
Chciała mieć dziecko, bo fajnie jest mieć dziecko. Bo wszystkie wartościowe
kobiety, jak jej matka, mają dzieci.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz