1.05.2016

machanie dupą jak transparentem

            Całkiem niedawno były manifestacje przeciwko zaostrzeniu ustawy aborcyjnej. Poszłam na jedną, na drugą się rozchorowałam, więc nie poszłam. Hasła były zabawne i bliskie sercu, moja macica to nie kaplica, brońmy kobiety przed episkopatem i moje ulubione jesteśmy wkurwione, co niestety nie przyjęło się na długo do skandowania, bo pewnie za wulgarne dla matek z dziećmi, które potrząsały swoimi spokojnymi napisami keep your rosaries off my ovaries albo chcemy przedszkoli dla trzylatków. Przez tydzień w Polsce bycie kobietą oznaczało Coś. Dziewuchy z innych krajów wspierały polskie dziewuchy. A w międzyczasie SexMasterka pokazywała na snapczacie cycki, dupę, cycki, stopy, dupę i swoje wypięte usta. Wczoraj jednak już trochę przegięła.


             Śledzę jej snapa, bo to bardzo ciekawe, patrzeć na kogoś, komu wydaje się, że staje się sławny przez pokazywanie w internecie swojego ciała o jakości 4/10 w jakości snapczatowej 3/10. Wczoraj jak zawsze wyginała się przed lustrem w swoim pokoju, w którym mieszka ze swoim narzeczonym, a obok mieszka jej siostra i jej kolega. Wiem to wszystko z kanału, który prowadzi z siostrą. SexMasterka znowu mówiła o tym, jaka to jest seksowna, jak uwielbia swoich widzów i jak jej cudownie ubierać na swoje odrobinę już zaniedbane ciało obcisły siateczkowy strój. Potem powiedziała, że fetyszystom, którzy oglądają jej kanał, sprzeda stroje, które miała w odcinkach, bardzo tanio, bo po sto-dwieście jeden strój, a oni przecież i tak kupią strój seksownej Japonki albo uczennicy, żeby do niego walić konia. Nagle powiedziała że dostała już pięćdziesiąt mejli i wsiadła do samochodu w swoim siateczkowym stroju, a obok za kierowcą siadł jej narzeczony, który nagrywał, jak ona prawie naga wyginała się na masce samochodu i wysyłała buziaki swoim widzom ze snapa. Brzmi jak fabuła bardzo dziwnego i nowoczesnego śp. Żuławskiego? 


            Rzygać mi się chce, jak myślę, że mentalność kobiet przeobraża się w jakimś bardzo dziwnym kierunku. Nie można być seksowną i nie być jednocześnie kurwą. Nie można szanować swojego ciała, nie chcieć dzieci, chcieć popełnić aborcję w razie zagrożenia życia ciążą i jednocześnie wierzyć w Boga. Nie można odnosić sukcesów i być pewną swojego ciała. Nie wyobrażam sobie, żebym miała pokazywać cyce i dupę przez snapczata moim jedenastoletnim ‘fanom’ i jednocześnie zaklinać rzeczywistość, że oglądają mnie ludzie poważni, którzy serio byliby w stanie poprzez swoje fetysze ulec pokusie kupienia kostiumu raz użytego za dwieście złotych. Jestem silną kobietą, aborcja powinna być dostępna dla każdego, a kurwy powinny być nazywane kurwami. Ja też czasami bywam kurwą; ale przynajmniej moje kurestwa nie lądują momentalnie na snapach pryszczatych gimbów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz