Całkiem
niedawno były manifestacje przeciwko zaostrzeniu ustawy aborcyjnej. Poszłam na
jedną, na drugą się rozchorowałam, więc nie poszłam. Hasła były zabawne i
bliskie sercu, moja macica to nie kaplica,
brońmy kobiety przed episkopatem i
moje ulubione jesteśmy wkurwione, co
niestety nie przyjęło się na długo do skandowania, bo pewnie za wulgarne dla matek z dziećmi, które potrząsały swoimi spokojnymi napisami keep your rosaries off my ovaries albo chcemy przedszkoli dla trzylatków. Przez
tydzień w Polsce bycie kobietą oznaczało Coś. Dziewuchy z innych krajów
wspierały polskie dziewuchy. A w międzyczasie SexMasterka pokazywała na
snapczacie cycki, dupę, cycki, stopy, dupę i swoje wypięte usta. Wczoraj jednak
już trochę przegięła.
Śledzę
jej snapa, bo to bardzo ciekawe, patrzeć na kogoś, komu wydaje się, że staje
się sławny przez pokazywanie w internecie swojego ciała o jakości 4/10 w jakości
snapczatowej 3/10. Wczoraj jak zawsze wyginała się przed lustrem w swoim
pokoju, w którym mieszka ze swoim narzeczonym, a obok mieszka jej siostra i jej
kolega. Wiem to wszystko z kanału, który prowadzi z siostrą. SexMasterka znowu mówiła o tym, jaka to jest seksowna, jak uwielbia swoich widzów i
jak jej cudownie ubierać na swoje odrobinę już zaniedbane ciało obcisły
siateczkowy strój. Potem powiedziała, że fetyszystom, którzy oglądają jej
kanał, sprzeda stroje, które miała w odcinkach, bardzo tanio, bo po
sto-dwieście jeden strój, a oni przecież i tak kupią strój seksownej Japonki
albo uczennicy, żeby do niego walić konia. Nagle powiedziała że dostała już
pięćdziesiąt mejli i wsiadła do samochodu w swoim siateczkowym stroju, a obok
za kierowcą siadł jej narzeczony, który nagrywał, jak ona prawie naga wyginała się na masce samochodu i wysyłała buziaki swoim widzom ze snapa. Brzmi jak fabuła bardzo dziwnego i nowoczesnego śp. Żuławskiego?
Rzygać
mi się chce, jak myślę, że mentalność kobiet przeobraża się w jakimś bardzo
dziwnym kierunku. Nie można być seksowną i nie być jednocześnie kurwą. Nie
można szanować swojego ciała, nie chcieć dzieci, chcieć popełnić aborcję
w razie zagrożenia życia ciążą i jednocześnie wierzyć w Boga. Nie można
odnosić sukcesów i być pewną swojego ciała. Nie wyobrażam sobie, żebym miała
pokazywać cyce i dupę przez snapczata moim jedenastoletnim ‘fanom’ i jednocześnie
zaklinać rzeczywistość, że oglądają mnie ludzie poważni, którzy serio byliby w
stanie poprzez swoje fetysze ulec pokusie kupienia kostiumu raz użytego za
dwieście złotych. Jestem silną kobietą, aborcja powinna być dostępna dla
każdego, a kurwy powinny być nazywane kurwami. Ja też czasami bywam kurwą; ale
przynajmniej moje kurestwa nie lądują momentalnie na snapach pryszczatych
gimbów.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz